Szybkie Czytanie

Relacja z udziału w kursie

Zgodnie z planami dzisiaj przysiadłem do czytania. Bez rozgrzewki oczu.

Pierwsze ćwiczenie polega na kartkowaniu książki czytając ją w następujący sposób: uderzamy wskaźnikiem po kartkach wg poniższego schematu starając się tylko złapać ostrość widzenia:

Ruszamy tylko oczami (nie głową)! W miarę możliwości zwiększam prędkość do momentu, gdy widzimy tekst lekko rozmazany i taką prędkość należy zachować do końca tego ćwiczenia. Po 5 minutach obracam książkę do góry nogami i “czytam” w takim położeniu. Po kolejnych 5 minutach obracam książkę do normalnego położenia i czytam kolejne 5 minut. Jeśli uderzenie wypada w miejscu, gdzie nie ma tekstu – nie pomijamy go i nie wybijamy się z rytmu. Generalnie ćwiczenie polega na tym, żeby wzrok podążał za wskaźnikiem (a nie wskaźnik uderzał tam, gdzie sobie patrzymy) i łapał ostrość widzenia w miejscu, które jest wskazywane. pokaż cały wpis…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Z okazji święta odzyskania niepodległości, niespodziewanej wizyty ojca oraz kaca mojej miłości odpuściłem sobie trening z zamiarem, że od jutra zaczynam. W międzyczasie poszukałem książki do ćwiczeń ze wskaźnikiem. Najlepiej nadaje się do tego szyta (nie klejona!), gruba książka reprezentująca solidny kawałek prozy, gdyż w takiej najłatwiej przewraca się kartki (z względu na szycie, a nie zawartość). Dobrze by było, gdyby nie miała zbyt dużo ilustracji. Wielkość czcionki powinna być umiarkowana. Nie może być zbyt drobna, żeby oczy się nie męczyły. Ja wziąłem sobie tom „Władcy Pierścieni” Tolkiena – jedyna książka spełniające powyższe warunki w moich zbiorach. Wskaźnik to, w moim przypadku, patyczek szaszłykowy z zaczernioną flamastrem końcówką.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Dzisiaj były pierwsze zajęcia na kursie. Grupka kameralna liczy 10 osób. No i fajna babeczka prowadzi zajęcia. O ile po zajęciach pokazowo-rekrutacyjnych byłem troszkę zniechęcony osobą prowadzącego (miał przyszyty uśmiech i generalnie sprawiał wrażenie sztuczności), to po poznaniu prowadzącej odetchnąłem z ulgą. Nie będę wdawać się w szczegóły przebiegu całości, ale po ogólnym nakreśleniu programu kursu (prócz szybkiego czytania będziemy pracować nad poprawieniem zdolności uczenia się, koncentracją i samooceną) przystąpiliśmy do pierwszego pomiaru prędkości czytania. Na starcie wyszło mi 263 słowa/minutę przy zrozumieniu 80%.

Na koniec zajęć dostaliśmy zadanie domowe. Sprowadzało się ono do wykonania ćwiczeń z tzw. tablicami Schultza, piramidami słów i czytanie ze wskaźnikiem (z tłumieniem subwokalizacji) przez 30-35 minut dziennie. Daje to około 50 minut codziennie na samodzielny trening w domu. Motywacja jest: wydane pieniądze na kurs. pokaż cały wpis…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS