Pierwszy wpis z zapowiadanych recenzji książek i artykułów. Żeby było fajnie, to będzie dotyczyć filmu dokumentalnego:

Sabrina Dittus, Sylvia Strasser. Explorers of the mind. The unknown world of lucid dreaming. Pepperlint & Paolo-Film, 2014

Film traktuje o śnie jako zjawisku fizjologicznym, badaniach snu itp… Najciekawszy, z punktu tematyki tego bloga, fragment zaczyna się koło 35 minuty filmu. A dotyczy zastosowania świadomych snów dla potrzeb profesjonalnego treningu sportowego. W skrócie całość sprowadza się do tego, że jeżeli w trakcie snu będziemy ćwiczyć łyżwiarstwo figurowe, to wpłynie to na umiejętności w świecie realnym. Ale żeby nie przesadzić z optymizmem, trenując szpagat we śnie, raczej nie zrobimy go w realu, gdyż do zrobienia szpagatu potrzebne jest rozciągnięcie się. Czyli we śnie można trenować technikę wykonywania jakiejś czynności (np. ćwiczeń na siłowni 😀 ), automatyzację wykonywania czynności (rozwiązywanie zadań z matematyki i fizyki), język obcy (tworzenie zdań, wymowę), powtórki materiału itp.

Poniżej film do obejrzenia w całości:

No i teraz najważniejsza sprawa: jak zacząć śnić świadomie? Tym bardziej, że często nie pamięta się w ogóle snów. Jest to banał 3-punktowy.

  1. Zacząć zapamiętywać sny i je zapisywać. Codziennie wieczorem kilka razy mocno sobie postanowić, że dzisiejszy sen zostanie zapamiętany. Warto z rana od razu po przebudzeniu zapisać sen, gdyż szybko ulatują one z pamięci.
  2. Jednocześnie zacząć testować rzeczywistość. Test polega na tym, że sprawdzając godzinę spoglądać należy na zegarek dwukrotnie z krótką przerwą pomiędzy. Jeśli śnimy, godzina za każdym razem będzie istotnie różniąca się. Alternatywny test to otworzenie książki znajdującej się pod ręką, zamknięcie jej i ponowne otworzenie na tej samej stronie. Zawartość powinna się zmienić, jeśli właśnie śnimy. Testować kilka razy dziennie.
  3. Zacząć śnić świadomie. Jeśli test wyjdzie pomyślnie znaczy, że śnimy. Koniecznie sprawdzać, czy rzeczywiście śnimy! W przypadku stwierdzenia tego faktu, trzeba uważać z nadmiarem entuzjazmu, żeby sen szybko się nie skończył (bo się obudzimy). Dobrze mieć plan na świadomy sen, żeby wiedzieć, co się chce w nim zrobić.

Ja podjąłem starania w tym kierunku (pkt. 1 i 2) w połowie listopada 2015. Zacząłem zapamiętywać sny 21.11 (pierwszy sen wpisany w dedykowany kajecik). W zegarkowy test rzeczywistości bawiłem się do połowy grudnia, potem odpuściłem (bo świadome sny nie pojawiały się), ale miałem plan na pierwszy świadomy sen: nawpierniczać się ciastek, tortów i temu podobnych rzeczy. Pierwszy świadomy sen pojawił się ze 2 tygodnie temu. Były pączki, serniczki i makowczyki. Było słitaśnie. Ale sen świadomy został zaliczony. Drugi świadomy sen miałem dzisiaj. Przyśnił mi się ktoś, kogo zaplanowałem zmasakrować we śnie (miła odmiana dla pączków). Nie udało się. Co najciekawsze, testem świadomości jaki wykonałem w snach była książka (podejrzewałem, że śnię, dlatego postanowiłem się upewnić). Mój scenariusz na najbliższy świadomy sen to dorwać skur*****a, a kolejny to dosiąść się do stołu:

Wiem… Mam problemy z agresją w życiu i przy talerzu. Pracuję nad tym.

Słodkich snów.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Podobne wpisy:

  • Brak podobnych wpisów