Tytuł wielce szykiem przestawnym poczyniony. Ale dlatego, że dzisiejszy wpis będzie o wielu rzeczach.

„Czytanie” fotograficzne. Wraz z instruktarzem jak należy w ten sposób czytać dostaliśmy zestaw objawów prawidłowo wykonanego czytania fotograficznego (zmęczenie, lekki ból głowy, zmiana nastroju) wraz z opisem wyglądu tekstu (przestrzenne litery, świecenie wyrazów, pojawienie się dodatkowego grzbietu na czytanych stronach). Jak to wygląda u mnie? Po ponad dwutygodniowym ćwiczeniu czytania praktycznie nie mam problemu z utrzymaniem rozmydlonego wzroku. Odległości między wierszami są bardzo wyraźne. Wyrazy nie świecą, ale mam wrażenie, że wystają z kartki. Poza tym pojawił się dodatkowy grzbiet wzdłuż środka czytanych stron.
Zauważyłem, że patrząc nieostro na czytany tekst, zatem nie widząc wyraźnie poszczególnych liter, można ten tekst czytać.

Ćwiczenie z kośćmi polegające na szybkim rachowaniu (wspominane ćwiczenie nr 5 służące jako miernik biegłości w zabawach kośćmi do gry). Wczoraj doszedłem do 10 sztuk.

Poszerzanie pola widzenia. Odnoszę wrażenie, że przy tych ćwiczeniach nie chodzi o to, żeby człowiek zaczął widzieć ostro na peryferiach pola widzenia, bo jest to, chyba, niemożliwe. Ćwiczenia te mają na celu uruchomić i usprawniać rozpoznawanie elementów widocznych na bokach pola widzenia.

Tablice Schultza. Ćwiczenie pamięci fotograficznej przy pomocy tablic 3×3 wychodzi nadal niezadowalająco. Zapamiętuję 5 kratek (z 8, raz zapamiętało mi się 6). W tej chwili przygotowałem sobie 32 karteczki z różnymi tablicami. Mam zamiar 2 razy dziennie ćwiczyć pamięć fotograficzną po 6 tablic na jedną turę. Wielkiej filozofii z tym nie ma. A i czasu wiele na to nie potrzeba. Wpatrywanie się na jedną tablicę to maksymalnie 5 sekund. Wypisanie zapamiętanych kratek też niewiele więcej czasu zabierze. Dążę do ideału, czyli „rzucam okiem” i jestem w stanie odtworzyć tablicę.
Muszę jeszcze przysiąść do tablic 7×7. Bo to też idzie po grudzie.

Czytanie ze wskaźnikiem. Dotychczasowe ćwiczenia mają na celu nauczyć nowych nawyków czytelniczych. Przede wszystkim rytmicznego czytania i podążania okiem za wskaźnikiem. Oba te czynniki powodują, że problem regresji znika: czytamy tam, gdzie pokazuje wskaźnik, a wskaźnikiem nie pokazujemy tego samego, tylko „lecimy” dalej (to przy czytaniu na 2 fiksacje). Dodatkowo oczy nabierają odpowiedniej ruchliwości Zresztą jeszcze nigdzie przy ćwiczeniach z książką nie było mówione, żeby starać się zrozumieć jak najwięcej.

Podsumowując, w tej chwili uczymy się prawidłowej techniki szybkiego czytania. Nie istotne jest na tym etapie rozumienie, gdyż skupiamy się (raz jeszcze napiszę) na technice. Przy okazji poszerzamy pole widzenia i postrzeganie, co później usprawni czytanie.

Jako, że kończy się długa przerwa w zajęciach, czas na rozliczenie siebie z wykonanych ćwiczeń. Poza świętami, które spędziłem na wyjeździe do domu, i jednym dniu, codziennie ćwiczyłem. Dzisiaj dotarłem też do ostatniego, piętnastego zestawu z ćwiczeniami (a starałem się robić po 2 dziennie). Nie mam powodu do przyodziania worka pokutnego i kajania się z totalne lenistwo.

Żem wczoraj nie napisał. Lepszego nowego roku!

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Podobne wpisy: