Temat wpisu zapowiada się niezwykle górnolotnie. Musze przyznać, że przez dotychczasowy okres treningu priorytetem było dla mnie ćwiczenie z książką. Zestawy robiłem mniej więcej 2-3 razy w tygodniu, jak starczało siły, chęci i energii (materiał na 3 wymówki, żeby nie zrobić ćwiczeń). Zapewne przysłużył się do tego fakt, że jedno z ćwiczeń mi w ogóle nie wychodzi. Ale po ostatnich zajęciach i informacji, że należy próbować robić ćwiczenia, które nie wychodzą, uderzyłem się mocno w pierś i troszkę zmieniłem podejście. Zwłaszcza, że jeden zestaw robi się maksymalnie przez 10 minut.

Od dzisiaj ćwiczę, prócz czytania, po 2 zestawy dziennie. A jeśli nie będzie czasu, to koniecznie 1 zestaw muszę zrobić. Zaczynam od początku (mam już 15 zestawów) no i zaczynam ćwiczyć zestaw 3 i 4, jutro 4 i 5 (na zakładkę) itd… W skład takiego zestawu wchodzą tylko (!) trzy ćwiczenia: piramidy słów, tablice Schultza i jeszcze jedno. Wszystko służy poszerzaniu pola widzenia i ćwiczeniu pamięci fotograficznej. Do tego mam ambicję, w jak najkrótszym czasie, posiąść sztukę szybkiego rachowania 10 kości w trymiga.

Nie upieram się, żeby cały trening zrobić za jednym posiedzeniem. Nie mniej zamierzam wykonywać kompletny trening jednego dnia.

Zatem do walki!

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Podobne wpisy: