Z okazji święta odzyskania niepodległości, niespodziewanej wizyty ojca oraz kaca mojej miłości odpuściłem sobie trening z zamiarem, że od jutra zaczynam. W międzyczasie poszukałem książki do ćwiczeń ze wskaźnikiem. Najlepiej nadaje się do tego szyta (nie klejona!), gruba książka reprezentująca solidny kawałek prozy, gdyż w takiej najłatwiej przewraca się kartki (z względu na szycie, a nie zawartość). Dobrze by było, gdyby nie miała zbyt dużo ilustracji. Wielkość czcionki powinna być umiarkowana. Nie może być zbyt drobna, żeby oczy się nie męczyły. Ja wziąłem sobie tom „Władcy Pierścieni” Tolkiena – jedyna książka spełniające powyższe warunki w moich zbiorach. Wskaźnik to, w moim przypadku, patyczek szaszłykowy z zaczernioną flamastrem końcówką.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Podobne wpisy: