Dzisiaj były pierwsze zajęcia na kursie. Grupka kameralna liczy 10 osób. No i fajna babeczka prowadzi zajęcia. O ile po zajęciach pokazowo-rekrutacyjnych byłem troszkę zniechęcony osobą prowadzącego (miał przyszyty uśmiech i generalnie sprawiał wrażenie sztuczności), to po poznaniu prowadzącej odetchnąłem z ulgą. Nie będę wdawać się w szczegóły przebiegu całości, ale po ogólnym nakreśleniu programu kursu (prócz szybkiego czytania będziemy pracować nad poprawieniem zdolności uczenia się, koncentracją i samooceną) przystąpiliśmy do pierwszego pomiaru prędkości czytania. Na starcie wyszło mi 263 słowa/minutę przy zrozumieniu 80%.

Na koniec zajęć dostaliśmy zadanie domowe. Sprowadzało się ono do wykonania ćwiczeń z tzw. tablicami Schultza, piramidami słów i czytanie ze wskaźnikiem (z tłumieniem subwokalizacji) przez 30-35 minut dziennie. Daje to około 50 minut codziennie na samodzielny trening w domu. Motywacja jest: wydane pieniądze na kurs.

Należało wyznaczyć sobie też cel na nadchodzący tydzień. Niektórzy mówili, że poświęcą minimum 15-20 minut dziennie na ćwiczenia. Ja ambitnie założyłem, że zaplanuję sobie codzienne sesje na pełny trening. Zobaczę, czy się uda.

Najfajniejsze jest to, że w trakcie kursu można czytać też dla przyjemności. Tylko koniecznie ze wskaźnikiem prowadzonym pod wierszami czytanego tekstu i unikaniem regresji (czyli wracania do już przeczytanego tekstu).

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Podobne wpisy: