Szybkie Czytanie

Relacja z udziału w kursie

Browsing Posts in Kurs szybkiego czytania

Z okazji święta odzyskania niepodległości, niespodziewanej wizyty ojca oraz kaca mojej miłości odpuściłem sobie trening z zamiarem, że od jutra zaczynam. W międzyczasie poszukałem książki do ćwiczeń ze wskaźnikiem. Najlepiej nadaje się do tego szyta (nie klejona!), gruba książka reprezentująca solidny kawałek prozy, gdyż w takiej najłatwiej przewraca się kartki (z względu na szycie, a nie zawartość). Dobrze by było, gdyby nie miała zbyt dużo ilustracji. Wielkość czcionki powinna być umiarkowana. Nie może być zbyt drobna, żeby oczy się nie męczyły. Ja wziąłem sobie tom „Władcy Pierścieni” Tolkiena – jedyna książka spełniające powyższe warunki w moich zbiorach. Wskaźnik to, w moim przypadku, patyczek szaszłykowy z zaczernioną flamastrem końcówką.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Dzisiaj były pierwsze zajęcia na kursie. Grupka kameralna liczy 10 osób. No i fajna babeczka prowadzi zajęcia. O ile po zajęciach pokazowo-rekrutacyjnych byłem troszkę zniechęcony osobą prowadzącego (miał przyszyty uśmiech i generalnie sprawiał wrażenie sztuczności), to po poznaniu prowadzącej odetchnąłem z ulgą. Nie będę wdawać się w szczegóły przebiegu całości, ale po ogólnym nakreśleniu programu kursu (prócz szybkiego czytania będziemy pracować nad poprawieniem zdolności uczenia się, koncentracją i samooceną) przystąpiliśmy do pierwszego pomiaru prędkości czytania. Na starcie wyszło mi 263 słowa/minutę przy zrozumieniu 80%.

Na koniec zajęć dostaliśmy zadanie domowe. Sprowadzało się ono do wykonania ćwiczeń z tzw. tablicami Schultza, piramidami słów i czytanie ze wskaźnikiem (z tłumieniem subwokalizacji) przez 30-35 minut dziennie. Daje to około 50 minut codziennie na samodzielny trening w domu. Motywacja jest: wydane pieniądze na kurs. pokaż cały wpis…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Wstępniak

Brak komentarzy

Kilka lat temu wpadłem na pomysł, żeby nauczyć się szybkiego czytania. Kupiłem kilka książek, odgrzebałem cykl artykułów poświęconych temu zagadnieniu. Zapewne przez brak czujnego, fachowego oka oraz mnóstwo wątpliwości (wraz z brakiem możliwości ich konsultacji), jakie pojawiały się przy lekturze zdobytych materiałów, nie udało mi się samodzielnie przebrnąć przez taki kurs. W tej chwili pojawił się czas (skończyłem jedną szkołę), odłożyłem trochę (dużo) pieniędzy. A że mieszkam w dużym mieście, zapisałem się na kurs z prawdziwego zdarzenia. Pod okiem eksperta i z jego pomocą ćwiczę i powoli staję się pochłaniaczem słowa pisanego.

W niniejszym blogu będę opisywać moje zmagania z materią. Będę starał się również, zamieszczać wyjaśnienia wątpliwości, które pojawiały się u mnie, gdy próbowałem ćwiczyć na własną rękę. Mam nadzieję, że poniższy blog pomoże samoukom ominąć przeszkody, które początkowo mnie zniechęcały.

Oprócz relacji z kursu, chciałbym tutaj zamieszczać informacje związane z problematyką szybkiego czytania i, w szerszym ujęciu, szybkiego (efektywnego) uczenia się.

Zapraszam do czytania, komentowania i współtworzenia treści tego bloga.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS